Kogo słyszysz, gdy milknie świat? O wewnętrznym chórze terapeuty

Czy terapeuta może być sam? Czy możemy unieść ciężar spotkań z cierpieniem drugiego człowieka, nie mając wewnętrznych zasobów, które nas podtrzymują? Donna M. Orange, filozofka i psychoterapeutka, proponuje koncepcję „wewnętrznego chóru” – zbioru głosów, które prowadzą, wspierają i konfrontują.

Wewnętrzny chór. O tym, kto nas podtrzymuje w pracy terapeutycznej

Refleksj Donny Orange nad etycznym wymiarem psychoterapii otwiera pytanie, które wydaje mi się kluczowe: kto towarzyszy nam w naszej pracy? Nie tylko w sensie dosłownym – w postaci superwizorów, mentorów, przyjaciół z zawodu – ale także na poziomie głębszym, wewnętrznym. Jakie głosy nas podtrzymują, jakie podpowiadają ścieżkę, jakie wywołują niepokój i każą przemyśleć raz jeszcze nasze założenia?

Nie jesteśmy neutralni

Psychoterapia, nawet jeśli pozostaje neutralna, nie może być obojętna. Przychodzi ktoś, siada naprzeciw nas i zaczyna mówić. Jego historia zmienia nasze wewnętrzne krajobrazy, dotyka, rezonuje, zostaje w ciele. Praca terapeutyczna to nie tylko metoda i technika – to również spotkanie, które przekształca. Psychoteraputę i klienta/pacjenta.

Donna Orange sięga do Emmanuela Levinasa, który twierdził, że odpowiedzialność za Innego nie jest wyborem. To ona wybiera nas. Nie jest to umowa społeczna, ale coś głębszego – fundamentalne wezwanie do odpowiedzi.

Bycie terapeutą nie oznacza jedynie towarzyszenia pacjentowi – to również mierzenie się z własnym cieniem, z własnym ograniczeniem, z granicami tego, co możemy unieść. Wewnętrzny chór jest tym, co pozwala nam pozostać obecnymi w tym spotkaniu.

Kim są nasi wewnętrzni towarzysze?

Orange mówi o wewnętrznym chórze jako o zestawie głosów, które prowadzą i pomagają wytrwać. Można go rozumieć jako zbiór wewnętrznych mentorów – postaci, które kształtowały nasze myślenie, nasze postawy wobec świata, naszą zdolność do bycia z cierpieniem.

Niektórzy z nas w tym chórze słyszą filozofów, inni psychoanalityków, jeszcze inni pisarzy i poetów. Czasem w tym chórze są nasi nauczyciele. Nasi psychoanalitycy, psychoterapeuci. Nasz pierwszy superwizor. Ludzie, którzy uwierzyli w nas, zanim my same uwierzyły/li/śmy.

Ale chór nie jest stały. Niektóre głosy wyciszają się, inne pojawiają na nowo. Są takie, które powracają w określonych momentach – gdy stajemy przed sytuacją graniczną, gdy coś w terapii porusza nas na nowym poziomie, gdy doświadczamy wypalenia lub przeciążenia.

Wewnętrzny chór jako oś etyczna

Chór nie tylko podtrzymuje, ale również stawia wyzwania. Jego rolą nie jest wyłącznie ukojenie – bywa, że nie pozwala spać w nocy, każe zadawać pytania, których wolelibyśmy uniknąć.

„Czy naprawdę słyszę tę osobę?”
„Czy coś pomijam, bo jest dla mnie zbyt trudne?”
„Czy nie uciekam w intelektualizację?”
„Czy potrafię unieść swoją bezradność?”

W terapii pracujemy nie tylko z traumą pacjentów, ale również z własnymi mechanizmami obronnymi, które – jeśli pozostaną nierozpoznane – mogą blokować głębszy kontakt. Wewnętrzny chór jest tym, co pomaga nam nie odcinać się od siebie w tej pracy.

Primo Levi i język jako przestrzeń ratunku

Donna  Orange przywołuje opowieść  Primo Leviego i jego doświadczenia w Auschwitz. Francuski więzień, Jean, poprosił Leviego, by nauczył go włoskiego. Levi, który w dzieciństwie musiał uczyć się na pamięć fragmentów Boskiej Komedii, zaczął recytować mu Pieśń XXVI z Inferno – historię Odyseusza:

„Nie stworzeni zostaliście, by żyć jak zwierzęta, lecz by podążać za cnotą i wiedzą.”

Przez chwilę, mówi Levi, zapomniał, kim jest i gdzie jest. To jeden z tych momentów, które pokazują potęgę wewnętrznych zasobów, które pozwalają człowiekowi nie stracić siebie w doświadczeniu cierpienia.

Kogo słyszysz w swoim wewnętrznym chórze?

Pisząc ten tekst, myślę o swoim własnym chórze. Marion Woodman, Ursuli Wirtz, Donaldzie Kalshedzie, Rebece Solnit, Joannie Macy, Martinie Heideggerze.  Psychoanalityczce. Nauczycielach. Superwizorach. Poetkach i poetach. Ludzie, którzy podtrzymywali mnie w momentach, gdy nie było łatwo.

A Ty?

Kogo słyszysz w swoim wewnętrznym chórze? Czy są w nim filozofowie, terapeuci, nauczyciele, których spotkałaś w życiu? Czy są tam słowa z książek, które kiedyś zmieniły Twoje myślenie?

A może nadszedł czas, by zaprosić do niego nowy głos?

The Aesthetic of Otherness: meeting at the boundary in a desensitized world.
Proceedings.
edited by Margherita Spagnuolo Lobb
with
 Dan Bloom, Jan Roubal, Jelena Zeleskov Djoric, Michele Cannavò, Roberta La Rosa, Silvia Tosi, Valentina Pinna

My Other’s Keeper: Resources for the Ethical Turn in
Psychotherapy, by Donna M. Orange

Przewijanie do góry